Wczoraj obył się we Wrocławiu wielki pogrzeb ratownika górskiego, który uratował kilkoro turystów uwięzionych na skale w górach otaczających Wrocław, a sam zmarł w wyniku poważnych uszkodzeń ciała doznanych na trasie. Okazało się, że turyści odwiedzili już zakład pogrzebowy Kedzierzyn-Koźle to miasto, z którego pochodził ów ratownik górski i tutaj właśnie został pochowany. Jest to nieodżałowana strata dla polskiego alpinizmu. W ekipie, która ratowała tych kilkoro nierozważnych turystów znalazł się także lekarz, który był niezbędny w trakcie akcji ratowniczej wysoko w górach ze względu na wykrwawienie, jakie groziło ludziom uwiezionym na skale. Dzień pogrzebu nie był spokojny. Lekarze otoczyli zakład pogrzebowy. Wrocław od kilkunastu już dni żyje tym wydarzeniem. Zaczęły pojawiać się głosy w mediach, które nawołują do zaostrzenia przepisów dotyczących wpuszczania turystów, który nie mają odpowiedniego sprzętu na niektóre trasy turystyczne w górach, zwłaszcza w tych wysokich. Jednak mimo wszystko góry mają to do siebie, że lata doświadczenia może nie uchronić człowieka od śmierci, czego najlepszym przykładem jest ratownik, który obecnie nie żyje już.